Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 479 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

grunt to spokój

poniedziałek, 16 stycznia 2012 13:39
Skocz do komentarzy

ostatni czas od poprzedniego wpisu był bardzo napięty i dynamiczny. Czasem siedząc w fotelu ok. godziny 11:30 i pijąc kawę, miałam wyrzuty sumienia, że marnuję dzień i powinnam już gdzieś być i coś robić.
Od soboty jesteśmy tu z powrotem i raczej się cieszymy, bo drugi dzień jest pełen ciszy i spokoju. W Polsce ciągle ktoś dzwoni, gdzieś trzeba jechać, nawet jak w domu się siedzi to na klatce schodowej ktoś się wydziera, trzaska drzwiami, akwizytorzy chcą ci drzwi wymieniać, administracja wszystkie liczniki chce spisywać itp.
... ale zacznę od początku
po tym jak Marta do nas przyjechała, to jej pobyt zleciał bardzo szybko. Gdzieś w połowie czyli 15.12.2011 stałam się mężątką, ale zbytnio tego nie odczułam. Grzesiek swoją obroczkę ściągnął zaraz po wyjściu z ambasady, bo palec mu zsiniał :) a ja swoją odłożyłam w momencie jak zapodział mi się pierścionek zaręczynowy, bo zbyt duża obrączka go zsunęła z palca hahaha (symbolicznie kupiliśmy obrączki przez internet i srebrne. Na ślub kościelny kupimy już porządne). ''Wesele'' odbyło się u nas w mieszkaniu, bo była nas tylko czwórka, ale za to mój szalony kuzyn z żoną zorganizowali symboliczne ''wesele''  też w cztery osoby u moich rodziców i w ten sposób nasze imprezy co kilka minut łączyliśmy na skeypie hahaha. Czy ktoś słyszał o takim weselu? no cóż, ten ślub odbył się głównie dla dokumentów, ale ten prawdziwy (jak ja to mówię) z gośćmi i duuuuużym weselem zaplanowałam na przyszły rok.

Jakiś czas temu Grzesiek został poproszony o to, żeby być chrzestnym u córki swojej siostry. Chrzciny miały się odbyć w drugi dzień Świąt a ponieważ trudno było z chrzestną tak też i ja zostałam o to poproszona a że ''dziecku się nie odmawia '' i że kocham dzieci, to staliśmy się chrzestnymi małej Martusi

Nie chcę się przy tym rozpisywać ile było problemów, nerwów i moich łez z załatwieniem zaświadczeń z kościoła. Problem polegał na tym, że mamy z Grześkiem ten sam adres zameldowania i nie mamy ślubu kościelnego. Załatwialiśmy zaświadczenie w naszym starym kościele, ale z racji nowego adresu, zostaliśmy odesłani do naszej nowej parafii. Tam ksiądz proboszcz nie chciał nawet wysłuchać tego co mamy do powiedzenia, od razu odesłał nas po zaświadczenia do Norwegii, bo on: ''nie może potwierdzić czy jesteśmy wierzący i praktykujący''. Dopiero w trzecim kościele zostaliśmy przede wszystkim wysłuchani. Ksiądz wiedział o mojej chorobie, powiedzieliśmy o śmierci Grześka taty i o tym, że ślub (po raz trzeci) zaplanowaliśmy na przyszły rok - wysłuchał nas i wystawił zaświadczenia mówiąc na koniec, że nie chce żebyśmy się na kościół i Boga obrazili. Nie obrażamy się, mamy żal, że nie chciano z nami rozmawiać i wysłuchać naszych argumentów. Dlatego dziękujemy bardzo księdzu Andrzejowi.
Kolejnym ale już mało ciekawym wydarzeniem były moje badania kontrolne. Okazało się, że na moim biednym jajniczku ''wyrosły'' jakieś gadżety. Po trzech dniach życia w strachu, zmówieniu wszystkich modlitw okazało się, że nie są to komórki nowotworowe. Po odstawieniu zastrzyków hormonalnych ten jeden jajniczek, nie mógł długo dojść do formy i jak to lekarz powiedział ''prawdopodobnie bardzo chce na wszystkie sposoby i stąd (jak mam nadzieję) ten drobny problem''. Ale strachu była cała masa. Już w głowie mi się roiło tysiąc rzeczy. Jadąć autem widziałam tylko cmentarze, krzyże przydrożne, zakłady pogrzebowe i zakłady robiące nagrobki.

Dziś już jest spokój, nerwy na wodzy i opanowanie, czakamy aż ambasada się odezwie w sprawie naszego aktu małżeństwa, wtedy można coś załatwiać.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  178 763  

Wizytówka


lila.wojtyna

O mnie

jestem tu, bo choroba zmieniła moje patrzenie na świat, chcę dotykać wszystkiego co nowe, żeby nic nie stracić i żeby nic mi nie umknęło

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 178763
Wpisy
  • liczba: 119
  • komentarze: 449
Bloog istnieje od: 2631 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl