Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 470 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

fanatycy z piwem w ręku, miseczką słonych orzeszków, leżący na kanapie

czwartek, 27 października 2011 13:38

hmm
od jakiegoś czasu wykupujemy polską TV przez internet, podłączamy do telewizorka i takim sposobem mamy kontakt z Polską za całe 15zł na miesiąc. Oczywiście możemy jak ludzie kupić jakiś polski nadajnik cyfrowy, przywieźć go tutaj i podłączyć. Jednak problem polega na tym, że w mieście nie wolno mocować anten do balkonów itp., ponieważ szpecą obraz miasta. Jest to pewna logika, tylko że dla polaków jest to trochę nie na rękę. Ci co mieszkają poza miastem często mają anteny. Czasem jak się gdzieś przejeżdża, to widać gdzie mieszkają rodacy, bo anteny cyfrowego polsatu wiszą. Na tą chwilę nam to wystarcza.
Ale do czego zmierzam, mianowicie od kiedy mamy tą TV i mamy dostęp do ok. 4 programów sportowych, to oszaleć można. W przeciągu ostatnich trzech miesięcy obejrzałam (z musu) tyle meczy, ilu nie udało mi się w ciągu mojego 30 letniego życia. Myślę, że nam płci pięknej to nie przystoi. Jedyna drużyna, którą mogę od czasu do czasu obejrzeć to FC Barcelona. Poza wartką grą jest tam trener Josep Guardiola, ale chyba mówią na niego Pepe

przez tego całego Pepe już nawet wiem na czym spalony polega a chyba babkom nie wypada, dlatego też już nikomu się do tego nie przyznam.
Kiedy nie gra Barcelona, to gra Real z pe...ałem Ronaldo (tak twierdzi większość facetów i niewiem ale chyba dlatego, że kobietom się podoba). Jak nie Real to Legia, jak nie Legia to Śląsk a to już jest świętość oczywiście nie dla mnie, ale dla mojego fanatyka i tak dalej mogę wymieniać te drużyny. Najlepsze jest czasem to, że po 15 minutach meczu, mój Gregutek zasypia i wtedy przypomina mi się jak byłam mała i często na weekend spałyśmy z Martą u babci i dziadka. Dziadek również fanatyk podobnie jak Grzesiek po 15 minutach zasypiał. Wtedy z radością przełączaliśmy na inny kanał a były wtedy chyba tylko dwa hahaha i nagle dziadek na wersalce, jak za dotykiem wróżki przebudzał się i krzyczał, że on mecz ogląda!!!
Na taką kolej rzeczy chyba większość z nas jest skazana. Trudno czas się przyzwyczaić.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

...

czwartek, 13 października 2011 11:58

Lidek nie pisze i nie pisze, cisza i cisza .....
wróciłam z Polski w zeszły wtorek, umordowana jak cholera. Samolot miałam o 6 rano, o 3:30 już wstałam dopakowałam wszystko i z mamcią na lotnisko pojechałyśmy. Tym razem lądowałam na Torpie trochę dalej, ale większy bagaż mogłam mieć i przez ten bagaż, jak dojechałam o 11 do domu to padłam i nie miałam siły na nic. A do tego wszystkiego pierwszy raz mnie trzepali na lotnisku, ale co ja tam miałam pół walizki czekolad dla Gregutka - łakomczucha i ser biały na pierogi. Pani tylko zapytała czy tylko słodycze mam i mnie puściła. W środę odpoczęłam a w czwartek polecieliśmy na weekend do Grześka kuzyna do Irlandii. Znowu było wietrznie i zimno, ale szał zakupowy zaliczyłam :) a do tego dzieci Marcina miód - malina

jak widać nawet w kibelku ze mną były. Boże kolejny raz powtórzę: kocham wszystkie małe, zapłakane i obsrane robaczki.
Wróciliśmy w poniedziałek też umordowani, bo o 1 w nocy mieliśmy autobus na lotnisko do Dublina. Tam byliśmy o 5 a o 9 samolot do Oslo więc mordowaliśmy się na tym lotnisku. Ale jak wpadliśmy do domku, to od razu wylądowaliśmy w łóżku tzn. zmęczeni zasnęliśmy i tak do dzisiaj nie mogę odespać. Grzesiek ma gorzej, bo o 6 wstaje do pracy więc podejrzewam, że w sobotę nie wyjdzie z łóżka do południa.

W poniedziałek mamcia pojechała na zaplanowaną od pół roku operację na nogę. Miała problem z kostką i noga w tym miejscu od dłuższego czasu była spuchnięta. Jak się okazało we wtorek zrobili jej coś laparoskopowo. Mam nadzieję, że dziś wyjdzie ze szpitala a najpóźniej jutro. Mam straszne wyrzuty sumienia, że mnie nie ma w Polsce a powinnam ....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  197 128  

Wizytówka


lila.wojtyna

O mnie

jestem tu, bo choroba zmieniła moje patrzenie na świat, chcę dotykać wszystkiego co nowe, żeby nic nie stracić i żeby nic mi nie umknęło

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 197128
Wpisy
  • liczba: 119
  • komentarze: 457
Bloog istnieje od: 2720 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl