Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 466 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ROSOMAK Ustroń cz.1

niedziela, 27 lutego 2011 15:36

Nie rozpiszę się dużo, bo jestem w jakiejś gospodzie na interneciku i trochę głupio wyglądam z komputerem  na stole i pierogami z boku :)
Postanowiłam, że zgłoszę w ZUSie na najbliższej komisji, że wysyłanie do sanatorium osób w moim wieku ale bez osób do towarzystwa w moim wieku, to poprostu pomyłka. Jest nas 16 w grupie, w ogóle amazonek jest jakieś 60 ja jedyna jestem najmłodsza i tak naprawdę nie mam do kogo gęby otworzyć. Wszystkie babki trzymają się razem a mnie zostawiają na boku. Na ostatnich zajęciach z psychologiem zgłosiłam to przy wszystkich, że czuję się wyobcowana i te babki wszystkie: ,,to przychodź do nas'' itp. to było jakieś 4 dni temu i dziś jest niedziela i nic się nie zmieniło wszystkie mówią do mnie ''młoda'' , nie traktują poważnie i zlewają totalnie.
Dodatkowo w tym całym Rosomaku TV jest płatna a internetu nie ma - może mi się w głowie powywracało, ale sami powiedzcie te emerytki oglądające ''Modę na sukce'' nie mogą nic oglądać bo z marnej renciny ich nie stać za płacenie za seriale a internet, to jakaś pomyłka, taka ja nie mam kontaktu ze światem. Teraz po tym sanatorium to ja mogę zgłosić się do psychologa i pokazać Pani w ZUSie wynik badania.
W któryś dzień spisałam pokrótce co się działo, żeby później móc wkleić szybko tutaj więc wklejam:

24.02.2011

Ponieważ nie mam dostępu do internetu (co jest dla mnie strasznym ewenementem) to postanowiłam, że  będę spisywać wszystko w międzyczasie, bo później mogę zapomnieć o wielu rzeczach i ich Wam nie przekażę.  Pierwsze cztery dni były istną katorgą. Miałam być w pokoju z dziewczyną w moim wieku, niestety nie dojechała więc cztery dni siedziałam w pokoju i nie miałam do kogo gęby otworzyć. Wczoraj jak mama dzwoniła, to mi łzy leciały z tego żalu. Moja grupa amazonek to 16 babek starszych ode mnie jakieś 20 lat i te pierwsze dni to one były jedną kliką i nie dopuszczały mnie do siebie a na mnie mówiły ‘’młoda’’. Dziś na grupach wsparcia, każda babka mówiła coś o sobie i ja postanowiłam się uzewnętrznić i wylałam z siebie, to że czuję się bardzo odsunięta na bok. Od wczoraj dojechała do mojego pokoju sąsiadka Basia. Bardzo miła kobieta. Myślałam, że jest starsza ode mnie góra 10 lat a tu się okazuje, że Basia ma lat 47 i ciągle czegoś zapomina. Tak więc na razie mam już do kogo buzię otworzyć i z kim zamienić dwa słowa. Wczoraj też postanowiłam, że zejdę na dół do kawiarni, bo ile można siedzieć w pokoju. Tylko stanęłam przy barze  od razu podszedł chłopak (później zaczął mnie już drażnić swoim dziamoleniem) i zaprosił do swojego stolika, zaraz też przyszły moje trzy koleżanki z grupy i jakoś zaczęło się towarzystwo rozkręcać. Ale i tak najlepsze było później czyli po jakiś 20 minutach. Zaczęły przychodzić Panie w wieku od 50 do 60 lat jedne po świeżej trwałej ondulacji, miniówki, sexi szpilki i make-up. Jedna to mnie aż zadziwiła. Wpadła w sukience weselnej z czerwonego aksamitu, z dekoltem że cycki chciały wyskoczyć, do tego nowe szpilki ze świecącymi cyrkoniami a na szyi sznur niby pereł, które w tańcu nabrzdryngolony Mirek jej urwał. Szok co ci emeryci i renciści wyprawiają w sanatoriach – oczywiście nie wszyscy. Mam nadzieję, że mi nigdy w tym wieku coś takiego nie przyjdzie do głowy. I jeszcze jedna ciekawostka  - w pierwszy dzień jak przyjechałam, to idąc z walizką do budynku jakiś Pan w wieku ok. 65 lat pomógł mi ją wtargać po schodach a na górze powiedział: ‘’to spotkamy się w barze’’ ubaw po pachy. Mam nadzieję, że jakoś zleci.

Wczoraj były też narty miały być i dzisiaj, ale coś strasznie poobijana jestem i odpuściłam.

a to mój budynek SPA

i jeszcze jedno obok mojego SPA jest jakaś zagroda dla zwierząt i tak np dziś podszedł do płota młody jelonek (zdjęcie z dzisiaj) ale w pierwszy dzień były jeszcze sarny i żubry


nie wiem kiedy się teraz odezwę, może niebawem.
pozdrawiam z Rosomaka :)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

.......

sobota, 19 lutego 2011 21:03

cholipka tak bardzo mi się nie chce jutro jechać do tego SPA. Jadę autem, bo stwierdziłam że już nie chodzi nawet o te narty ale o to, że gdybym jechała pociągiem to mam dwie przesiadki a z tą walizką, którą mam  nie dałabym rady tzn. dałabym, ale wiem że ręce by bolały. Tato dziś wymienił mi akumulator, zalał do pełna :) i jutro powoli pojadę autem. Wezmę narty, bo w Wiśle na feriach jest Aśka, Grześka siostra z Tomkiem i Martyśką właśnie na nartach. Dlatego w któryś dzień pojadę do nich i pozjeżdżam z Mati a jak znam to dziecko będzie śmiesznie więc dzień miło upłynie.
Wczoraj byłam w Szpitalu Kolejowym na dopełnianiu. Powiem tak za każdym razem jak jestem w jakimkolwiek szpitalu i lekarz zobaczy, że nie mam dwóch, to mięknie w ułamkach sekund i zmienia swoje nastawienie o 360 stopni. I tak było tym razem. Przyszedł nadęty lekarz i coś tam plumkał pod nosem. Widać było, że nie na rękę mu fakt dopełniania piersi pacjence, która robiła je w Szczecinie. Ale po tym jak się rozebrałam i okazało się, że mam braki w dwóch sztukach  - lekarz zmiekł a później, to już tak ze mną żartował, że zrobiło się luźno i śmiesznie. Ale mój prawy grejfrucik dopełniony do 500ml sprawia mi od wczoraj jakieś psikusy tzn. jest ciężki (co się nie dziwię) i mocno nabrzmiały, ale tak jest za każdym razem więc poczekam kilka dni i powinno się ustabilizować.
Dziś też dzwoniłam do tego Spa i okazało się, że w moim budynku nie ma dostępu do internetu :( Internet jest tylko w budynku do którego będę chodzić na zabiegi, więc kontakt ze światem będzie ograniczony nie wspomnę o tym, że i tu nie wiem kiedy zaglądnę.
Chciałam jeszcze napisać, że jakiś czas temu, gdzieś koło stycznia miałam lekkie załamanie dotyczące mojego pisania. Myślałam nawet o tym, żeby przestać, bo jak ja to mówię moje pisanie ma styl piętnastoletniej dziewczynki. Nigdy nie miałam talentu do tego a zaczęłam pisać w pewnym stopniu dla siebie., żeby czasem sobie ulżyć były momenty, że podczas pisania mogłam się rozładować i wywalić całą żółć. Ale ostatnio pewne osoby mnie bardzo pozytywnie nastawiły tzn. jeżeli jest chociaż jedna, dwie osoby które czytają te wypociny i nie myślą sobie :,,co za durnoty'', to warto  a w tym tygodniu ujawniły się takie dwie osoby więc jeszcze trochę pobazgrolę.
Zobaczcie co odkryłam wczoraj na skwerku we Wrocławiu (zdjęcie może do du.... ale tylko takim sprzętem dysponowałam): pierwsze krokusy, aż miło się zrobiło.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

i po urodzinach

środa, 16 lutego 2011 22:30

ta moja dieta, czasem doprowadza mnie do łez, bo marzą mi się torty z bitą śmietaną, desery lodowe i mamy serniczek a tu du...... żadnych węglowodanów. I powiem Wam, że jestem też w szoku, bo moja silna wola mnie zadziwia, ale to dlatego, że jak za każdym razem staję na wadze to mam wielkiego banana na buzi, bo zawsze jest mniej chociaż kilka dkg. Ciekawe ile będzie jutro, bo całe 10 dni się nie ważyłam ale dziś jak byłam na mieście, to spodnie z dupska mi leciały a w kabinach sklepowych to już sama widziałam, że tyłek się zmniejszył i wielki fałd skórny na brzuchu zmniejszył obiętość - cudownie.
Ale po co byłam na mieście? Otóż wczoraj na urodzinki dostałam od Grzesia kasiorkę na zakupki - czyli to co my babeczki lubimy najbardziej. A już wcześniej sobie obiecałam (a nawet w zeszłym roku), że w tym sezonie zimowym muszę mieć taką norweską czapkę zimową. Bardzo ją chciałam, bo była bajecznie kolorowa. Schodziłam dziś pół miasta, byłam nawet w porcie Aker Brygge w takiej cepeli, bo tam widziałam ostatnio taką wymarzoną (a było to latem nie kupiłam wtedy, bo gdzie latem czapkę na zimę kupować) i co nic z tego, sklep na zimę chyba zamykają, latem jest otwarty, bo tam promy turystyczne przypływają i kasę na turystach robią. I nie kupiłam. A w sklepach już po zimowych wyprzedażach wszędzie wiszą kiecki letnie i z tego wszystkiego kupiłam sobie tylko koszulkę do spania, ale jaką nie z rękawkiem i pod szyję, ale na ramiączkach i obszytą koronką :) cycuchy już w niej będą dobrze wyglądać.
A na urodziny zamiast tortu ugotowałam sobie brokuły i upiekłam lososia a Grześkowi ugotowałam gar grochówy. Chyba mało romantycznie, ale co on był szczęśliwy a ja zdrowo zjadłam. Dziś od rana gar gołąbków mu zrobiłam, żeby bidula sobie o mnie w niedzielę przypomniał jak bedę do tego niby SPA jechać a nie chce mi się okrutnie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

och i ach

piątek, 11 lutego 2011 20:21

Norwegia przywitała mnie prawdziwą zimą. Wczoraj tak sypało cały dzień, że po spacerze w Vigelandzie kurtki, czapki, spodnie i skarpety wisiały na suszarce mokre. Buzie mieliśmy takie czerwone z zimna, jak kiedyś jak byłam mała. Wracałam z Martą z dworu i nogi mama nam moczyła w gorącej wodzie z solą, żeby się rozgrzały. Zauważyłam, że ostatnio polubiłam zimę, ale musi być taka konkretna niekoniecznie bardzo mroźna, ale ze śniegiem po kolana, żeby przejście odcinka 500m sprawiało duży problem.
Przy naszej ulicy w nocy zamykają boczne uliczki, przyjedżają wielkie spychy, odgarniają śnieg i te wielkie hałdy specjalne odkurzacze wydmuchują na TIRy i wywożą za miasto, niektórzy mówią, że do fiordów, ale nie jestem pewna w tej kwestii.
Nie wiem czy wspominałam, ale moja dieta cud sprawiła, że już zgubiłam 4kg :) (hip hip huuuura) może to mało, ale nawet mój ślepy Grzesiek zauważył. Dodam jeszcze, że moje z lekka niedorobione jeszcze cycki wprawiają go od rana w niesamowity zachwyt -faceci! Przed przyjazdem odwiedziłam też fryzjera i obcięłam sobie grzywkę. Tak więc cały mój całokształt sprawia, że od wtorku łazi koło mnie, przytula, całuje, wydurnia się  - nie narzekam wręcz przeciwnie uwielbiam to :).



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

ale tydzień

poniedziałek, 07 lutego 2011 13:43

po wyjściu ze szpitala moje odwiedziny w placówkach NFZtu i tak były dość częste a nawet codzienne.
We wtorek wizyta w moim ZOZie u jakiejś mongolskiej znachorki, co to ma problemy w rozszyfrowaniu słowa ''mastectomia''.
W środę posiedziałam sobie na korytarzu DCO we Wrocławiu - port już musiałam wypłukać i jakieś papiery wypełnić. Po przesiedzeniu ok. 4 godzin na korytarzu, udało mi się otrzymać zlecenie na płukanie, ale było już tak późno, że byłam ostatnia w pokoju dziennym chemioterapii. W każdym razie te pielęgnairki są tam niesamowite. Nie będę wspominać po raz enty, że oczywiście wszystkie (łącznie z salowymi) znają mnie z imienia i też wszystkie (osób 4) plus salowe (2 babeczki) stały przy łóżku i wypytywały co słychać. Jak im opowiedziałam o ostatnim ''Twoim Stylu'', później o szybkiej rekonstrukcji, to nadziwić się nie mogły z tempa (a jedna to się popłakała). Najlepsze było to jak Pani Jola rozpięła mundurek i pokazała mi swój rozmiar C. Padałam ze śmiechu (ostatnio mam kolejne zboczenie, patrzę się na babskie cycuszki i pytam o rozmiar, żeby wiedzieć czego się spodziewać). Po moim gadaniu, dziewczyny stwierdziły, że ja chyba nowego faceta znalazłam, bo zęby prostuję i cycki robię.

W czwartek już tak miło nie było, bo podczas ściągania szwów w moim ZOZie, lekarz nieświadom co to za szwy na powitaniu potraktował mnie jak ....... ''dno i wodorosty'' (tak moja koleżanka z pracy mówiła), ale jak przeczytał wypis ze szpitala to zaraz przyleciał żeby z ciekawości popatrzeć a przy wyjściu okazało się, że jednak zna słowa - proszę i do widzenia.
Dziś od rana znowu byłam w szpitalu, ale Kolejowym we Wrocławiu. Ostatnio jak tam byłam na dopełnianiu, to nie było zbyt miło wręcz przeciwnie, ale dziś byłam zaskoczona. Miła Pani doktor bez żadnego jęczenia, że piersi robiłam w Szczecinie a u nich dopełniam, dopełniła mi moje grejfrutki.
Wszystko co zaplanowałam na zeszły tydzień i ten wykonałam, dlatego jutro o 21:10 będę siedzieć w samolocie do Oslo :) - miód, malina, bo już cholernie tęsknię za tym spokojem, luzem i swobodą tam. Szkoda że tylko na 10 dni lecę, ale cóż jak wrócę to zaraz jadę do SPA w Ustroniu :) na trzy tygodnie. Molestuję ciągle tatę, żeby mi auto dał (a auto dla mojego taty, to trzecia córka, więc to nie łatwa sprawa) bo sprawdziłam, że akurat zima wróci więc postanowiłam, że może pojadę autem i zabiorę ze sobą narty i cały sprzęt i nie będzie tak strasznie?!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  197 125  

Wizytówka


lila.wojtyna

O mnie

jestem tu, bo choroba zmieniła moje patrzenie na świat, chcę dotykać wszystkiego co nowe, żeby nic nie stracić i żeby nic mi nie umknęło

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28      

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 197125
Wpisy
  • liczba: 119
  • komentarze: 457
Bloog istnieje od: 2720 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl