Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 466 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

szwy ściagnięte

poniedziałek, 28 marca 2011 14:57

no niestety w moim ośrodku zdrowia do 6 kwietnia nie ma żadnego chirurga ani w żadnym innym ośrodku w Brzegu Dolnym. Nie wiem, ale chyba takie rzeczy nie powinny być dopuszczalne. Owszem pewnie i może mogę to zrobić w szpitalu na izbie przyjęć, ale co za łaska by tam była. Załatwiłam więc dziś wizytę w Wołowie. Wpadam tam rano ok. 10 a tam na korytarzu ani żywego ducha. Otwieram drzwi gabinetu chirurga i się przeraziłam. Lekarz ledwo na oczy widzący, chudy jakby zagłodzony, wiek ok. 70 lat rano sobie kawkę z fusami pił  i cała kawka zaschła mu na ustach - fujjjj trochę się przeraziłam, bo stwierdziłam, że bidulek pewnie połowy szwów mi nie ściągnie bo nie dowidzi, ale w tym momencie nadeszło zbawienie - zawołał pielęgniarkę i ona mi ściagnęła. Była bardzo cierpliwa, delikatna i dokładna - zostały tylko malutkie strupki i schodzący już stan zapalny. Jak zobaczyłam kilka dni temu mojego grejfrutka czerwoniutkiego, to się wystraszyłam ale zawzięcie wapno znowu zaczęłam pić i już dużo zeszło. Teraz już zostało tylko coś na blizny kupić i tu jest problem. Środków jest dużo najbardziej interesują mnie maści i plastry silikonowe. Różnica jest taka, że oba środki kosztują w granicach 80 - 140 zł. 80 zł to kosztuje maść 14 gramowa a 140 zł plastry wielokrotnego użytku max na 3 miesiace. I gdybym miała pewność, że warto dać za te plastry tyle to bym je kupiła, ale w aptece nie dość że nie ma to jeszcze Pani nic mi doradzić nie mogła, bo nie wiedziała. Może ktoś z Was może coś polecić? i trzymajcie kciuki jutro o 8:50 mam przeprawę z ZUSem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

i po Szczecinie

wtorek, 22 marca 2011 10:34

Wróciłam  wczoraj do domu padnięta okrutnie nie miałam siły widelca trzymać a w brzuszku burczało. Nie wiem po jakiemu ja wcześniej myślałam, bo przecież dużo czytałam o rekonstrukcji, ale jakoś do mojej łepetyny nie dochodziła chyba informacja, że ja mam dwa cycki do zrobienia czyli sześć operacji pod całkowitą narkozą mnie czeka, a jestem dopiero na półmetku. Trzy narkozy w przeciągu trzech i pół miesiąca lekko mnie już wypompowały. Czuję to teraz, bo ciągle jestem potwornie słaba i jeszcze te 5 godzin wczoraj w pociagu mnie dobiło. Skutków ubocznych jest więcej, ale chyba podświadomie wypycham je z siebie i nie dopuszczam do myśli, że faktycznie są. W każdym bądź racie prawy ekspander wymieniony już na stały implancik silikonowy. Wygląda dosyć ''ładnie'' ma kształt anatomiczny więc już nie przypomina nabrzmiałej poduchy. W szpitalu też leżała babka obustronna jak ja i robiła sobie właśnie ostatnią brodawkę (szczęściara).Pokazała mi tą jedną już zrobioną i byłam pozytywnie zaskoczona. Nie można powiedzieć, że jest cudowna i nic nie widać, ale trzeba było się dokładnie przyjrzeć, żeby coś zobaczyć.
Dren mi wczoraj wyciągnęli, ale w domu zobaczyłam, że strasznie przeciekłam i zafajdałam ciuchy. Na noc zrobiłyśmy z Martą specjalny gruby opatrunek a plastrów tyle nakleiłyśmy, że dziś będzie pewnie troszkę boleć.


Poza tym wszystkim, to mam mały żal w środku, ktory ściska bardzo mocno za serce i gardło. Winowajca jest oczywiście znany - mój Grześ, domyśla się że coś jest nie tak, ale nie wie co, bo  jak zwykle męczę wszystko w sobie. Miałam lecieć do niego w sobotę, ale wezwania z ZUSu jeszcze nie mam. Dlatego potrzymam go trochę w niepewności i niewiedzy (chyba wredna jestem). Na poprawę humoru kupię sobie dziś balsam do ciała o zapachu fiołków mnaim, mniam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Rosomak Ustroń cz.3

wtorek, 15 marca 2011 20:43

już jestem, jestem w domku :)
dzisiaj wróciłam z tułaczki i od razu zaznaczam, że jutro jadę do Szczecina na kolejną operację - wymiana ekspandera na implant. Wrócę pewnie gdzieś koło wtorku więc proszę o cierpliwość.
W Ustroniu jak już pisałam miałam problemy z internetem, bo w zeszłym tygodniu wynajęli najbliższą karczmę,  w której mogłam skorzystać z internetu i lokal był zamknięty cały tydzień a do miasta miałam niezły kawałek.
W każdym razie podsumowując cały pobyt uważam, że baza zabiegowa rewelacyjna (porównuję z Juratą, gdzie teraz mogę stwierdzić że zabiegów nie było wcale). Każda amazonka jeśli będzie miała możliwość musi skorzystać z masażu podwodnego - rewelacja. Co do kadry medycznej mam odmienne zdanie, chodzi mi głownie o lekarzy (zaznaczam nie wszystkich). W zeszłym tygodniu strasznie się przeziębiłam aż kaszel wyrywał mi płuca, do tego katar i ból gardła. Nie miałam gorączki ale czułam się fatalnie i ok. godziny 20 poprosiłam pielęgniarkę na obchodzie o wizytę lekarską i jakieś tabletki. Nadęta pielęgniarka najpierw na mnie nakrzyczała, dlaczego nie zgłosiłam tego rano lekarzowi a później kazała przyjść do dyżurki ok. 22 po tabletki. Poszłam. Dała tabletki, ale coś się ociagała z poproszeniem lekarza żeby mnie osłuchał. Po dwóch próbach udało mi się wyperswadować, żeby zadzwoniła po niego. Zeszła ''Pani dr'' na wejściu przepytała moją koleżankę czekającą na korytarzu czy jest moim ''adwokatem'' a mnie się spytała co mi jest i kazała się rozebrać. Jak ściągnełam bluzę usłyszałam od ''Pani dr'': ,,że nie fair, że ściągam ją o tej godzinie skoro miałam lekarza na wizycie o 8 rano'' Tylko, że ja o 8 rano nie czułam się tak źle jak o 20 wieczorem. Nigdy takiego czegoś nie usłyszałam od lekarza a byłam u nie jednego. Zdębiałam i przez ułamek sekundy pomyślałam czy na pewno dobrze słyszę. Popatrzyłam na ''Panią dr'' i jej odpowiedziałam ''że ją przepraszam, że o 22 ośmieliłam się ją wyciągnąć z ciepłego pokoiku''. Chyba się zreflektowała co powiedziała, bo momentalnie mnie przeprosiła co mnie też zdziwiło. Wzięłam bluzę i zaczęłam wychodzić z dyżurki, usłyszałam jeszcze żebym została, że mnie osłucha, ale takiego badania na odwal się to już nie chciałam. Nerwy miałam jak cholera, bo ta kobieta przyszłam tam do pracy na nocny dyżur i tak na prawdę miała obowiązek zejść do mnie nawet o 2 w nocy gdyby mnie w tyłku szczykało. Mam satysfakcję, że jej odburknęłam i że usłyszałam magiczne słowo ''przepraszam''. Na drugi dzień poskarżyłam się mojemu lekarzowi.
W niedzielę pojechałyśmy z koleżnką na wycieczkę na ''Równicę'' też było fajnie, bo przewodnik był konkretny bo ciągle coś opowiadał i przegonił nas nieźle po tej górze, dlatego na odpoczynek zaliczyłam grzane wino i oscypki na ciepło z żurawinką - pychotka polecam.



Dziś już jestem zmęczona strasznie, bo chyba trochę bardzo cięłam  do domu i ta ciagła koncentaracja mnie wymęczyła i męczy mnie sama myśl siedzenia jutro w pociagu 5 godzin.
I jeszcze jedno waga stanęła w miejscu dosyć satysfakcjonującym, ale po wyjściu ze szpitala jeszcze nad nią popracuję, brzuch nie wisi na pasku od spodni jest nawet taki że już się go bardzo nie wstydzę a cycki stoją jak dwa piękne grejfrutki (i będą tak stały nawet jak będę mieć 80 lat hihihi) ŻYCIE JEST PIĘKNE :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

ROSOMAK Ustroń cz.2

środa, 02 marca 2011 18:34

Wczoraj to był dopiero dzień. Zawsze staram się zrobić wszystkie zabiegi do 13 czyli do obiadu, żeby na obiadek iść już wykąpanym i później już się tylko relaksować. Więc z rana śniadanie, gimnastyka grupowa, wirówka na ręce, gimnastyka na przyrządach i masaż podwodny (najlepszy – pełna relaksacja + zbicie celullitu = całkowite wyzdrowienie, spadek wagi, brak pomarańczowej skórki i całkowity uśmiech na twarzy) i tak po tym wszystkim wpadłam do pokoju i pod prysznic, bo ciurkiem leciało między grejfrutkami. Myłam buzię, zamknęłam oczy i wygięło mnie do tyłu, padłam tyłkiem na płytki, rozbiłam jedną i nią pocięłam sobie dupsko. Nie bolało, ale krew się lała po nogach i nie wiedziałam co się stało tam z tyłu. Wytarłam się i pobiegłam do pielęgniarki. Jedna zobaczyła i powiedziała: ‘’sssssyy’’, zaraz druga podleciała i też  ‘’sssssyy’’. Wzięły mnie na zabiegówkę i wezwały lekarza. Okazało się, że spośród kilku szram jedna jest dosyć głęboka i poszarpana. Pokleiły jakimiś streczami ściągającymi i odwołali wszystkie zabiegi wodne tragedia, bo te wodne były najlepsze. Dziś na zmianie opatrunku oddziałowa powiedziała, że ładnie się goi i być może w poniedziałek pozwolą mi na moczenie. Najlepsze jest też to, że mój wypadek (dla mnie również śmieszny) stał się powodem do żartów wszystkich łącznie z lekarzami, fizjoterapeutami, konserwatorem i panią na recepcji.
Moja waga stanęła w miejscu, ale czuję się bez zbędnych kilogramów znacznie lepiej i kondycja mi się poprawiła. Dlatego jutro w tłusty czwartek nie mówię, że zjem 2 pączki, bo nie wiem jak mnie poniesie, ale zanim dojdę z miasta do Rosomaka to spalę te pączki, bo trasa to jakieś 3 km pod górkę więc szaleję.
Powiem też, że Amazonki to zgrane babki, moje dalej mnie odstawiają na boczku, ale jak czegoś potrzebuję to nie ma problemu, któraś mi zawsze pomoże.
Przesilenie wiosenne sprawia, że dzisiaj zaliczam mały dołek. Słońce i budzące się życie za oknem sprawia, że ja stoję w miejscu i się nie budzę i to mnie dołuje. Właśnie Grześkowi się pożaliłam, że mi coś źle i dostałam smsa z kawałem:
Jak mężczyźni sortują pranie?:
 - na brudne oraz brudne, które jeszcze można założyć (hahaha święta prawda)
to widok dzisiaj z mojego balkonu

a to Lilka


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  197 122  

Wizytówka


lila.wojtyna

O mnie

jestem tu, bo choroba zmieniła moje patrzenie na świat, chcę dotykać wszystkiego co nowe, żeby nic nie stracić i żeby nic mi nie umknęło

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 197122
Wpisy
  • liczba: 119
  • komentarze: 457
Bloog istnieje od: 2720 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl